Tak wiele mówi się o rosyjskiej duszy. Trudno rozszyfrować, co dokładnie kryje się pod tym pojęciem, ponieważ mentalność Rosjan zdaje się być nieuchwytna. Z jednej strony — gościnni i mili, z drugiej — trzymający się na dystans i pilnie strzegący swoich tajemnic. Cechami charakteru, których jednak nie można im odmówić, są ich nieugiętość, odwaga i upór w dążeniu do celu. Po lekturze najnowszej książki Joanny Czeczott Petersburg. Miasto snu można pokusić się również o stwierdzenie, że w rosyjskich miastach, tak jak i w ludziach, tkwi pewien nieuchwytny duch.

W literaturze światowej, nie tylko rosyjskiej, próbowano już opisać różne oblicza Petersburga. Jeśli spojrzymy przez pryzmat klasyki rosyjskiej to miasto Piotra I często stawało się synonimem tłumu biegających i wiecznie spóźnionych urzędników. Może okazać się także, jak to było u Gogola w jego Opowiadaniach petersburskich, że miasto białych nocy skupia nad Newą tych, którzy przyjechali do niego, by spełniać swoje marzenia, odnaleźć poszukiwane przez wszystkich poczucie sensu i spełnienia. Nie ulega wątpliwości, że autorzy utworów literackich najczęściej koncentrowali się na wyeksponowaniu mrocznej strony słynnego już Pitera – pościg za karierą, stracone marzenia, próby zapewnienia dostatniego życia rodzinie. A może miasto Piotra Wielkiego nie ma innej, lepszej strony?

Petersburg Joanny Czeczott jest miastem niezwykle zróżnicowanym, czasami niedostępnym, chwilami agresywnym, ale z pewnością silnym i nieustępliwym. Zaklasyfikowanie tej książki jako przewodnika po mieście nie będzie do końca adekwatne. To coś więcej. Miasto snu jest albumem twarzy, osób, które w różnych okresach splotły swoje życie z losem Petersburga. To ich doświadczenie, poświęcenie, bardzo rzadkie chwile radości i uśmiech oraz walka i upór, w czasach, kiedy całe miasto przymierało głodem.

Książkę Joanny Czeczott tworzy kilkanaście minireportaży, które dają czytelnikowi możliwość lepszego poznania Wenecji Północy. Jest to proces chaotyczny. Odnosimy wrażenie, że znajdujemy się na wzburzonym oceanie. Raz zanurzamy się głęboko w historię, sięgając balansującej na skraju szaleństwa decyzji Piotra I o budowie Piotrogrodu, aby za chwilę wynurzyć się i z przerażeniem w oczach czytać o blokadzie Leningradu w czasie II wojny światowej. Każda historia przedstawiona przez autorkę to autentyczne świadectwo. Wiedza ta nie tylko wzbogaca, ale nierzadko przejmuje strachem. Joanna Czeczott wykazała się bowiem umiejętnością przekazywania informacji w odpowiednich proporcjach. Czytelnik znajdzie w książce zarówno fakty historyczne, jak i wypowiedzi niezliczonych osób, świadków, które urozmaicają odbiór, sprawiając, że zaczytywanie się w kolejnych stronach książki to czysta przyjemność i niekończąca się podróż.

Joanna Czeczott udowadnia, że Petersburg – miasto snu ma swojego ducha. Jest on z nim od początku jego istnienia, od momentu, gdy pojawili się w nim ludzie — najpierw robotnicy, potem mieszkańcy, następnie dwór carski. Ludzie trafiali tu, by wznosić miasto, szukać nowego życia, odnaleźć siebie. A z nimi do Petersburga przybyła ich rosyjska dusza, którą niewątpliwie to miasto przejęło…

Gabriela Kurpiel

Joanna Czeczott, Petersburg. Miasto snu, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017.