Opowieść o awanturniku

Lubi myśleć, że wszystko zawdzięcza tylko sobie. Nawet nazwisko, pod którym jest znany. Jako młody mężczyzna, początkujący poeta porzucił proste, zwyczajne nazwisko swojego ojca, by stać się Limonowem. Pseudonim wskazywać miał na cierpkość jego poczucia humoru (ros. „limon” oznacza cytrynę) oraz wojowniczą duszę (ros. „limonka” to granat).

Limonow nienawidzi wszystkich, którzy odnieśli sukces. Jak pisze Carrere: „[...] nie lubi, gdy otacza się kultem kogoś innego niż on sam. Uważa, że podziw, którym darzy się innych pisarzy, jest ukradziony jemu”. Najbardziej nienawidzi Josifa Brodskiego, któremu na domiar wszystkiego przyznają nagrodę Nobla. Inni nie są lepsi – Aleksander Sołżenicyn, Andriej Sacharow i wszyscy ci, którymi zachwyca się cała rosyjska emigracja i naiwny zachodni świat. Nienawidzi nowojorskich bogaczy i nie jest zdolny do współczucia dla żadnego przedstawiciela tej klasy, choćby był on kilkuletnim, umierającym po ciężkiej chorobie chłopcem. Nienawidzi też biedy. Nie pozwala sobie na empatię, która w jego ustach zabrzmi ciężko – litość. Czy zatem Limonow lubi kogokolwiek? Wydaje się, że kochał mocno przynajmniej dwie ze swoich kobiet: Jelenę i Nataszę. Były to miłości pełne poświęceń, ale także łez i wzajemnego okrucieństwa.

Emmanuel Carrere pisze wielokrotnie – awanturnik, ale to nie tak. Awanturnictwo jest tylko skutkiem ubocznym realizowanego przez niego z całą konsekwencją jedynego celu życia – być na szczycie. Być kimś. Żyć ciekawie. Pogrzebać monotonię i wszystko, co zwykłe. Niełatwy to bohater, z czego autor zdaje sobie sprawę. Pisze: „[...] bohater może sięgać dna raz, to nawet zalecane, ale dwa razy to za dużo, a dalsze powtórzenia czyhają” i kontynuuje opowieść o wzlotach i coraz niższych upadkach Eduarda.

O ileż milej byłoby pisać o kimś, kogo czytelnicy, jeśli nawet nie polubią, to choć zrozumieją na tyle – by wybaczyć. Nawet ludzie, którzy znają go blisko, wskazują: „[...] nie było w nim żadnej dobroci […], żadnej czułości, żadnego oddania”. Carrere twierdzi, że wielokrotnie podczas pisania biografii zdarzały mu się chwile zwątpienia. Zdarzało mu się bać się Limonowa. Jednak autor, niczym nazbyt troskliwa matka, traktuje kolejne wybryki Ediczki z charakterystycznym zaślepieniem, z czułą wyrozumiałością. Wciąż, bez końca, szuka lepszej strony jego natury i na własny użytek ją znajduje. Wierzy w niego. To nie kłamca – przekonuje nas. Pospieszyłby uciśnionym na pomoc, choć nie ma na to ani cienia dowodu. Ta wiara jest jednak mało zaraźliwa.

Po przeczytaniu biografii Eduarda Limonowa, czytelnik zaskakująco dużo dowiaduje się o samym Emmanuelu Carrerze, który co chwile „ukazuje się” gdzieś w cieniu swego wielkiego bohatera, „wyłania się” z zakamarków jego duszy. To dorosły mężczyzna, który nie poradził sobie jeszcze z nadgrzecznymi dniami dzieciństwa. Może stąd pewien rodzaj podziwu dla odważnego, pełnego przygód życia Limonowa, przygód, które przydarzają się ludziom z innego świata.

Jeśli ktoś chciałby sięgnąć po tę lekturę, aby znaleźć w niej prostą odpowiedź na pytanie: kim jest Limonow? – nie uzyska jej. Z całą uczciwością bowiem, którą należy stanowczo pochwalić, Carrere powstrzymuje się od udzielenia takiej odpowiedzi. Kimże bowiem może być Eduard: pisarzem pozbawionym wyobraźni, zdolnym do opisywania wyłącznie własnych przeżyć? Dysydentem czy bolszewikiem? Inteligentem czy drobnym rzezimieszkiem? Żołnierzem, więźniem, politykiem, supermenem?

Wszystkim i niczym zarazem.

Madlena Szeliga

Emmanuel Carrere, Limonow, Tłum.Magdalena Kamińska-Maurugeon, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012.