Michaił Szyszkin
Nie dochodzą tylko listy nienapisane
(Fragment I)

Przekład: Magdalena Hornung

Oficyna Literacka Noir Sur Blanc

I

Pozostało mi tylko wybrać wojnę. To akurat nie było takie trudne. Czego jak czego, ale tego towaru ci u nas dostatek, a i dla naszej niezwyciężonej ojczyzny nie ma nic lepszego, zresztą i zaprzyjaźnione królestwa, ledwie człowiek gazetę rozłoży, dalejże nadziewać niemowlęta na bagnety, tudzież gwałcić staruszki. Nie wiadomo dlaczego szczególny żal wzbudza tak niewinnie stracony carewicz w bluzie z marynarskim kołnierzem. Kobiety, starcy i dzieci zwykle uchodzą naszej uwagi, a tu proszę – marynarski kołnierz.

Werble i dzwony, zbierają się czarne chmury, matka ojczyzna wzywa.

Punkt poborowy pod hasłem: każdy musi mieć swoje Austerlitz!

Rzeczywiście musi.

II

Saszeńko moja Ty dobra!

No cóż, będę numerował listy, żeby wiedzieć, który nie doszedł.

Wybacz, że piszę takie krótkie liściki – nie mam zupełnie czasu dla siebie. I strasznie brak mi snu, chcę tylko zamknąć oczy i zasnąć choćby na stojąco. Kartezjusza zabiło to, że musiał wstawać bladym świtem o piątej, żeby królowej szwedzkiej Krystynie wykładać filozofię. A ja jeszcze się trzymam.

Dziś byłem w sztabie i zobaczyłem w lustrze swoje odbicie w mundurze. Poczułem się dziwnie. Co za maskarada? Trudno uwierzyć: jak to, ja jestem żołnierzem?

Wiesz, coś w tym jednak jest – żyć, równając do kości policzkowej czwartego.

III

Nie rozumiem, co może łączyć Marka Aureliusza, który umarł milion lat temu i o którym wszyscy wiedzą, i mnie, który siedzę tutaj w przydziałowych drapiących kalesonach i o którym nikt nie wie.

A jednak to on napisał, że żaden człowiek nie jest szczęśliwy, dopóki nie uważa się za szczęśliwego.

Więc pewnie to właśnie nas łączy – jest nas dwóch szczęśliwych ludzi. I co za różnica, że on kiedyś umarł, a ja jeszcze jestem tutaj. W porównaniu z naszym szczęściem śmierć wydaje się drobnostką. Idąc ku mnie, przekroczył ją, jak się przekracza próg.

Poczucie szczęścia bierze się stąd, że rozumiem nieprawdziwość tego wszystkiego wokół. A prawdziwe było to, kiedy znalazłem się po raz pierwszy u Ciebie i wszedłem umyć ręce do łazienki, a tam zobaczyłem Twoją gąbkę i tak przejmująco poczułem, że dotykała Twoich piersi.

Saszeńko moja! Przecież byliśmy razem, ale naprawdę zacząłem to rozumieć dopiero tutaj.

___

mat. prasowe Oficyny Literackiej Noir Sur Blanc
inf. nadesłana
www.noir.pl