Przejście graniczne w Doniecku, na którym znalazł się Maciej Jastrzębski stało się symbolem. Symbolem wspólnej kultury, rozdartej pomiędzy dwie nacje, symbolem podziału stworzonego na poziomie niedostępnym dla większości Rosjan i Ukraińców – jeszcze niedawno braci, żyjących w granicach jednego imperium, dziś – nienawidzących się wrogów. Chociaż Donieck, stolica Donbasu, najbardziej rozwiniętego gospodarczo regionu Ukrainy, jest oddalony o 600 km od leżącego na Krymie Sewastopola, sytuacja obu metropolii jest bardzo podobna. Oba miasta zamieszkuje rosyjskojęzyczna ludność, oba stały się obiektem rosyjskiej agresji, oba są niezwykle ważne – z przyczyn ekonomicznych i społecznych – dla odzyskującej swoją podmiotowość Ukrainy. Różni je jedno – Krym w kwietniu 2014 roku z pogwałceniem wszelkich praw został anektowany do Federacji Rosyjskiej, los Donbasu jest wciąż niepewny – każdego dnia Ukraińcy i Rosjanie walczą o ten olbrzymi region, pod którym rozpościerają się pokłady węgla kamiennego – surowca niezbędnego zarówno dla upadającej gospodarki rosyjskiej, jak i praktycznie nieistniejącej gospodarki Ukrainy.

Półwysep miłości

Punktem wyjścia opowieści Jastrzębskiego staje się fragment Fontanny Bakczysaraju – napisanego w latach 1821–1823 poematu Puszkina, który w pełni opisuje koloryt i niespotykany charakter półwyspu oblewanego przez fale Morze Czarnego. Cytowany przez autora fragment opisuje miłość, jaką ostatni chan Tatarów krymskich darzył podobno polską szlachciankę – Marię Potocką:

Ale gdzież Zarema,
Gwiazda miłości, kwiat haremu?
Niestety! Blada, posmutniała,
Pochwalnej pieśni nie słuchała;
Jak palma burzą udręczona ,
Pochyla głowę i ramiona,
Już nic nie cieszy jej na ziemi:
Chan, Girej serce swe odmienił!
On zdradził!… Ale kto mógł z, tobą,
Gruzinko, równać się urodą?

[…]

Dawną pogardził chan wybranką
I chłodne noce spędza smutny,
Cierpiąc samotnie, po kryjomu,
Od chwili gdy została branką
Polska księżniczka w jego domu.
Jeszcze niedawno Maria młoda
W krainie obcej się ujrzała,
Jeszcze niedawno jej uroda
W rodzinnym kraju rozkwitała.
Dumny był z córki urodziwej,
Pociechy swojej, ojciec siwy,
I jedną tylko żywił radość:
Życzeniom Marii czynić zadość.
Wymarzył ojciec rozkochany
Życie świetlane dla swej córki,
Pogodne niby dzień wiośniany,
Gdy nawet cień przelotnej chmurki.

Historia opisana przez dwóch wielkich poetów – Aleksandra Puszkina i Adama Mickiewicza, doczekała się wielu interpretacji, często gościła także na deskach teatralnych. I choć już współcześni wieszczom poddawali w wątpliwość prawdziwość wielkiego romansu, nikt w piękniejszy sposób nie opisał Krymu – półwyspu przyłączonego do Imperium Katarzyny II w 1783 roku, ziemi słynącej z urodzajności i wspaniałego, śródziemnomorskiego klimatu. Właśnie ta miłość – miłość Chana do polskiej szlachcianki, ma wzbudzić nasze pytanie – czy możliwa jest jeszcze TAKA miłość na Krymie – raju spętanym wojną i polityczną propagandą? Należy nadmienić, że tragiczne karty w dziejach tej ziemi zapisały nie tylko ostatnie lata. Jeszcze przed abdykacją ostatniego chana krymskiego Rosjanie rozpoczęli akcje przesiedlania ludności krymskiej. Miliony tatarów zostały zmuszone do emigracji, pozbawieni domów zostali także Ormianie i Grecy, żyjący do tej pory w przyjaźni. Każdy system polityczny – monarchia, komunizm czy demokracja – odzierał rdzennych mieszkańców półwyspu z godności i pozbawiał ich marzeń. Co pozostało po wielowiekowej spuściźnie żyjących tu narodów? Właśnie takie pytanie zadaje sobie, swoim bohaterom i czytelnikom Maciej Jastrzębski. Zadaje i – jak przystało na wytrawnego dziennikarza – odchodzi na bok. Jest to książka z tezą – nie da się tego ukryć, ale z drugiej strony ciężko nie tworzyć książek z tezą w sytuacji geopolitycznej, w jakiej pewnego dnia po prostu się znaleźliśmy. Ciężko usprawiedliwiać poglądy, które rosną na żyznej glebie propagandy. A takich opinii w książce Macieja Jastrzębskiego nie brakuje. O ile linia miłości – jak to zwykle z miłością bywa – jest prosta, o tyle linia nienawiści wcale do prostych nie należy. Ta granica przebiega w miejscu, w którym nigdy jej nie było, rozdziela dwie nacje, które przywykły już do wspólnego życia.

Miłość i/czy nienawiść

Chociaż tytułowym bohaterem książki Macieja Jastrzębskiego jest Krym – półwysep o historii tak skomplikowanej, że trudno jednoznacznie przypisać go do którejkolwiek z opcji, nie sposób nie odczytywać jej jako dogłębnej refleksji na temat kryzysu ukraińsko-rosyjskiego i całego konfliktu, który z przerwami trwa przecież od 1991 roku. Czytając, a właściwie słuchając, bo autor – jak na radiowca przystało – nie pisze, tylko przekazuje słowa osób, z którymi się spotyka – nie da się nie odczuć nostalgii za Związkiem Radzieckim – molochu, który co prawda kaleczył dusze i dopuszczał się największych zbrodni, ale jednak łączył. Zresztą cała opowieść Jastrzębskiego przepełniona jest potrzebą posklejania świata, który za sprawą decyzji polityków pękł i rozbił się na wiele nieznanych wcześniej kawałków. Właśnie tego połączenia pragnie Stiopa – harlejowiec i działacz „Nocnych wilków”, który wyrusza na Krym, aby pomagać w organizacji referendum. Tego samego chce Fiodor, odpowiedzialny za wyprowadzenie ludzi ze swojej firmy na marsz poparcia Władimira Putina. Gdzieś obok błąka się głos Marianny – Ukrainki, która przekonuje bliskich sobie Rosjan, że Ukraińcy to nie naziści, przed którymi należy chronić ludność Krymu. W głębi serca wszyscy pragną jednak jednego: pokoju łączącego dwie skłócone nacje, które wyrastają przecież z jednego pnia. W tej opowieści tytułowa nienawiść w taki sam sposób wyrasta z miłości, jak konflikt z pokoju. Wszystkie zjawiska kiełkują z kolei na glebie absurdu – żadna ze stron nie rozumie jego sensu i żadna ze stron go nie popiera, każda mimo wszystko pozostaje przy swoim.

Na pytanie, zadane przez autora, odpowie nam przyszłość. Pewni możemy być jedynie tego, że Krym, który od kilku wieków nie potrafił zaznać spokoju, prędko go nie odzyska, a na ziemi, która tak bardzo nasiąkła nienawiścią, ciężko będzie kochać tak szaleńczo i bezwarunkowo, jak chan, rozkochany w przepięknej Polce.

Paweł Łaniewski

Maciej Jastrzębski, Krym: miłość i nienawiść, Wydawnictwo Editio, Gliwice 2015.