Na suficie wielka plama,
a ja w domu siedzę sama,
muszę plamę zamalować,
i te palce wielkie – schować.
Może przyjdzie ktoś w konkury,
i zobaczy w stole dziury,
więc przykryję je ceratą
lub obrusem z wielką łatą.
Do lusterka muszę zerknąć,
lecz ze śmiechu mogę pęknąć,
bo me włosy malowane,
wciąż mi stoją, bardzo cwane.
Trzeba zęby wyszczotkować,
i do szafy znowu schować,
przyozdobić się w korale,
choć to już po karnawale.
Sięgnę też po okulary,
pięknym okiem zrobię czary,
bo zezować nie wypada,
mogłaby być z tego wada.
W kratkę portki też połatam,
w kwiatki suknią w mig się zbratam,
w niej zakryję krzywe nogi,
i przyprawię chłopom rogi…

J.B.

___

fot.  © RR